Sycylia - wino, słońce i kitesurfing! - Siostry ADiHD
Jedzenie Sport Z życia wzięte

Sycylia – wino, słońce i kitesurfing!

Sycylia Siostry ADiHD

Sycylia. Jak opisać to miejsce w jednym poście?

Może zaczniemy od tego, co według nas składa się na niepowtarzalną atmosferę tego miejsca.
– słońce,
– morze,
– czas,
– ludzie,
– pasja,
– jedzenie
– i wino.

Każdy z tych czynników determinuje Cię, aby odwiedzić tę cudowną wyspę!

Każdy z nich nadaje rytm leniwym minutom, godzinom, dniom – ooo tak, musimy poruszyć temat czasu! Tutaj nikt się nie śpieszy. To nie Rzym, nie Mediolan. Tutaj nie ma pędzących skuterów i atakujących z każdej strony zwiedzających i miejscowych. Pójście na pocztę, gdzie odbierane są w dalszym ciągu emerytury, przekazy pocztowe i listy to całodniowe zadanie, jednak nikt nad tym nie ubolewa. Przecież to idealna okazja by wymienić w kolejce poglądy polityczne, czy w tajemnicy obgadać sąsiadkę, która zbyt szybko przestała czuć się wdową.

Szczególnie tutaj, na wsi, sjesta to obowiązek każdego obywatela. Biada temu kto chciałby ten przywilej Sycylijczykom zabrać!!! W promieniu kilkudziesięciu kilometrów funkcjonuje jedna knajpa, nie będąca zamykana na czas sjesty. Powód jest prosty – Ci, którzy mają zbyt oddalone domostwa od miejsc pracy by wracać na drzemkę, muszą coś ze sobą począć. Na Sycylii ludzie żyją, a nie pędzą przez życie do mety.

Pięknym przykładem tego jak bezpośrednio przekłada się ten czynnik na inne aspekty, o których wspomniałyśmy, są wielkie pola na brzegach morza, służące do odparowywania wody i uzyskiwania w ten sposób soli morskiej. Przecież znane od dawna są szybsze metody uzyskiwania tej przyprawy. Ale po co? Komu się tu śpieszy?

I tak płynnie przechodzimy do kolejnych elementów decydujących czym Sycylia jest. To morze i słońce. Morze, które daje jej mieszkańcom od zawsze zajęcie – połowy oraz sól. Słońce, które nieprzerwanie pieści winorośl uprawianą na całej wyspie.

Sycylijskie wina są znane i cenione na całym świecie – nie dziwimy się 😀

I tak – jest wyśmienite. I jeszcze raz – tak – piliśmy je codziennie i niekoniecznie w rozsądnych ilościach (oczywiście poza ciężarną Milką). 😛

Wspomniane wcześniej morze to także niezwykła atrakcja turystyczna!

Zachwyca swoją przejrzystością i ilością rozrywki jakiej może dostarczyć. Na Sycylii nie znalazłyśmy się przypadkowo, zostałyśmy zaproszone przez naszą kursantkę Agatę, która wraz ze swoim mężczyzną i kilkoma osobami o niesłychanej pasji prowadzą spot kitesurfin’owy w okolicach Trapani/Marsala nad zatoką Lo Stagnone.

Wyrwać się z Polski przy naszym grafiku nie jest łatwo, ale sposób w jaki nam opowiedzieli o miejscu gdzie chcą nas zabrać, pasja która płynęła z każdego ich słowa – temu nie dało się odmówić!

Lot bezpośrednio z Modlina do Trapani, Lechu odbiera nas z maleńkiego lotniska. Uśmiechnięty, opalony, właściwy człowiek na właściwym miejscu. Meldujemy się w hotelu i od tej chwili byliśmy pod skrzydłami Agaty, Leszka, Pawła i Wojtka (chociaż lepiej go znamy jako Stopa).
I tu przechodzimy do ludzi, jednak nie do Sycylijczyków, którzy są niesłychanie przyjaźni, pomocni i uśmiechnięci, ale do naszych rodaków i ich zajawki, którzy uczynili ten wyjazd niezapomnianym. Wspomniana wcześniej ekipa to zestaw ludzi, którzy idealnie się uzupełniają. Każde z nich inne, każde niosące ze sobą inną wartość dodaną. Niektórzy to oazy spokoju i patroni wszelkich wypadów, dający bezpieczeństwo i kontrolę. Inni gwarantują jej brak, serwując taką dozę szaleństwa, że głowa potrafi boleć jeszcze dwa dni. Inni to introwertycy, z tak trafnym poczuciem humoru, że ich sporadyczne puenty przyprawiają o histeryczne wybuchy śmiechu. Wspólnie tworzą ekipę idealną, w której po sekundzie idzie poczuć się jakbyśmy znali się od lat!

Pierwsze dni spędziliśmy na lenistwie: basen, objazd miasteczek skuterem, objadanie się miejscowymi specjałami i sączenie pysznego, sycylijskiego wina.

Gdy trzeciego dnia poczuliśmy porządny podmuch wiatru jedno było pewne – dziś pływamy na kitesurfingu!

Wsiadamy na skutery i jedziemy, na plaży wita nas ich spot! Cała ekipa już gotowe do działania! Latawce w powietrzu, a my nie mające pojęcia z czym to się je. Nadeszła pora na lekcje! Lech okazał się rewelacyjnym nauczycielem ze stoickim spokojem, na brzegu wytłumaczył nam wszystkie zasady bezpieczeństwa i wszystkie zasady zabawy – nadeszła pora, aby wchodzić do wody.
Na początek bez desek, idziemy z latawcem i staramy się go utrzymać tam gdzie chcemy.

Nie było to łatwe, wiatr jest silny, latawiec jeszcze nie był naszym przyjacielem, a poza tym my jak to my, nawzajem się z siebie śmiałyśmy i rozpraszałyśmy 😛

Ale udało się nam go utrzymać w oknie wiatrowym, ale byłyśmy z siebie dumne. Nasi mężczyźni też sobie radzili, jednak ze względu na Milki dzieciątko pierwsza lekcja nie trwała zbyt długo. Takich lekcji miałyśmy kilka, później już z deską, ale nie trwały one długo – wiadomo – Milka nie powinna się teraz zbyt przemęczać. Mimo to nie nudziliśmy się. Niesamowita ekipa, która nas zaprosiła nie pozwoliła na chwilę wytchnienia. Ciągle planowali dla nas jakieś atrakcje, jak nie zwiedzanie miasta, to wake za motorówką lub wypłynięcie na przepiękną lagunę. Cudowne chwile!!!

Jeżeli nie masz jeszcze pomysłu na wakacje to sprawdzaj już loty na Sycylię!

Resztą zajmie się ekipa z Kite Station! Oni znają to miejsce jak własną kieszeń – znajdą dla Ciebie hotel, skuter, polecą najlepsze restauracje, poczęstują przepysznym winem i jeśli będziesz miał ochotę nauczą Cię pływać na Kite!

Tutaj znajdziesz do nich kontakt!!!

Mamy nadzieję, że Kite Station nie ma nas dosyć, bo zamierzamy tam wrócić!!! <3

You Might Also Like

3 komentarze

  • Reply
    Ready for Boarding
    27 lipca 2017 at 23:27

    Sycylia jest spoko! Fajna przygoda!

  • Reply
    Christophermakowski
    26 lipca 2017 at 11:53

    Super wakacyjny post i bardzo zbliżony do mojego jesli chodzi o Kitesufing Ja do tego podzedlem bardziej po męsku : pływanie z latawcem bez deski zbytnio mnie nie zadowalało 🙂

    Świetne wakacje , Sycylia to piękne miejsce z niepowtarzalnym klimatem

    Pozdrawiam
    Krzyszfof

    • Reply
      SiostryADiHD
      26 lipca 2017 at 22:05

      Rzeczywiście Sycylia ma coś w sobie 🙂 dla nas kite to totalna nowość, jeszcze ja w ciąży, zatem podeszłam do tematu spokojnie. Więcej nauki z latawcem, próby startu z deska. Niestety kilka dni nie było wiatru i na tym się skończyło.

    Leave a Reply